rozstąpiła się połać
purpurowa
pod niebem pełnym
rozpaczy…
aniołowie łkać rzewnie
na ziemię krwią zbroczoną
poczęli
wołając o łaskę do Śmierci
życie brutalnie odbierającej stworzeniu
wszelkiemu…
bo nie było nadziei
bo nie było wytchnienia
gdyż Bóg skarcony
wszechwładzy swej potęgą
zalał świat cały
deszczem szkarłatnym…
i aniołowie łkali w
zgniłą poduszkę swej nadziei…
motto:
jedynie kamień nie umrze, gdyż nie żył nigdy…
wiersz powstał podczas gdy pani z geografii krzyczała na nas…