Archiwum dla lipiec, 2008

Czeluść

Posted in Bez kategorii on lipiec 9, 2008 by czarnywierzbyplaczikrewupadlegoaniola

Karmazyn krwi zalał mą duszę
Znikąd pomocy
Matka głupich zgruchotała mi kalendarz
Nie wiem czy noc jest czy dzień.
Schodzę w dół po schodach z cierni
Schodzę w otchłań myśli mych umarłych.


Wydaje mi się, że wszyscy wokół śpiewają mi do ucha: “jesteś odpadem atomowym”. To chyba przez ten rozpuszczalnik, który wczoraj rozlałem z rozkojarzenia i potem stałem wdychając, zamiast szybko posprzątać.

Juz prawie północ, więc idę po kawę, bo jakiś zły chochlik wypił mi sok.