Karmazyn krwi zalał mą duszę
Znikąd pomocy
Matka głupich zgruchotała mi kalendarz
Nie wiem czy noc jest czy dzień.
Schodzę w dół po schodach z cierni
Schodzę w otchłań myśli mych umarłych.
Wydaje mi się, że wszyscy wokół śpiewają mi do ucha: “jesteś odpadem atomowym”. To chyba przez ten rozpuszczalnik, który wczoraj rozlałem z rozkojarzenia i potem stałem wdychając, zamiast szybko posprzątać.
Juz prawie północ, więc idę po kawę, bo jakiś zły chochlik wypił mi sok.