terror światła…

Wokół…
mnie złe panowanie jasności
która mnie otacza i wbija
się w bladą mą skórę
parząc

Wokół…
jasność która
mnie nie kocha
bo Miłość i Prawda
umarła już
zabiła ją światłość…

Ale ją obrócę w gruz!!
obrócę w Nicość i
Czerń
niczym młotem jak wazę
grubego bogacza rozbiję

w proch…

pył…

piach…

A potem…
to ja stanę na miejsce
światłości i zapanuje
CZERŃ! …

Ten wiersz odzwierciedla moją wściekłość na całe to zło, a raczej dobro… Bo zło jest dobre, a dobro złe… Dla mnie…

Ostatnio znowu nie spałem całą noc. Wypiłem kawę z dziesięciu łyżeczek. Czarną. Taką lubię najbardziej. Też wypaliłem 10 paczek mentholowych. Wyciąłem odwrócony krzyż na kciuku.

A przed szkołą poszedłem na wino tanie samemu. Bo nikt mnie nie kocha..;(

A dzisiaj kłóciłem się z tymi “rodzicami”. Chcieli żebym jadł mięso i wyszedł na słońce… Śmieszne. Mięso to morderstwo, a w dodatku niejedzenie mięsa jest zdrowe. I fajne. A słońce robi skórę ciemniejszą!

To tyle. Idę pomyśleć o źle Macdonaldów i o smutku i samotności… Pa:*(

;(

Jedna odpowiedź do “terror światła…”

  1. shadow_of_a_black_snake Powiedział/a:

    Ten tekst naprawde do mnie trafia… W ogóle wszystkie teksty są takie…. takie… życiowe… Dzięki temu co tu napisałaś zdałam sobie sprawę jaka jestem bezużyteczna na tym świecie! Muszę coś z tym zrobić, raz na zawsze :( ((((((((

Dodaj komentarz