upadek…

rozstąpiła się połać
purpurowa
pod niebem pełnym
rozpaczy…

aniołowie łkać rzewnie
na ziemię krwią zbroczoną
poczęli
wołając o łaskę do Śmierci
życie brutalnie odbierającej stworzeniu
wszelkiemu…

bo nie było nadziei
bo nie było wytchnienia
gdyż Bóg skarcony
wszechwładzy swej potęgą
zalał świat cały
deszczem szkarłatnym…

i aniołowie łkali w
zgniłą poduszkę swej nadziei…


motto:
jedynie kamień nie umrze, gdyż nie żył nigdy…

wiersz powstał podczas gdy pani z geografii krzyczała na nas…

Odpowiedzi: 5 do “upadek…”

  1. kasia Powiedział/a:

    a z czego była ta poduszka?

  2. czarnywierzbyplaczikrewupadlegoaniola Powiedział/a:

    czy to ważne? ważne, że przesiąknęła łzami! ;(

  3. kasia Powiedział/a:

    ważne, a żebyś wiedział, że ważne!
    była stworzona z ichniej nadziei. Całkiem przyjemnie wiedzieć, z czego ta nadzieja, nie? A jeśli pachniała tak cudownie, jak mój dzisiejszy ser pleśniowy to dziękuję… chyba aż takimi masochistami nie byli?
    Ha. Zostanę jakimś analizatorem mHrOcHnYh (i nie tylko) wierszy. Wiedziałam, że kryję w sobie niesamowite talenty, wiedziałam.

  4. kasia Powiedział/a:

    Aha, a kiedy pani z geografii nie krzyczy? Wnoszę, że tylko wtedy, kiedy Lucek ją w nocy wykończy (ostatnio mieliśmy taką sytuację, była niewyspana, jak oznajmiła), a zarzekał się, że z nią skończył…

  5. serce_jak_garsc_popiołu Powiedział/a:

    Znaczenie słów jest zbyt ubogie , by oddać ogrom cierpienia jakie każdego dnia przelewa się przez mą skołataną , i poszarpaną przez długowłosych brutali głowę…
    Jednak ten wiersz jest wyjątkowy , za każdym razem kiedy go czytam słyszę krzyk Mojego serca które każdej sekundy roztrzaskuje się o bruk codzienności…Dziękuję.

Dodaj komentarz