Archiwum dla luty, 2008

Miłość…

Posted in Bez kategorii on luty 21, 2008 by czarnywierzbyplaczikrewupadlegoaniola

Miłość nie pewna. Miłość jak nicość.
Miłość nie żyje?
Bycia bezlitość.

Kochanie jest mrokiem. Kochania nie widać.
Kochanie nie pewne.
Można tylko gdybać.

Życia nie kochać. Kochać nad życie.
Żal w śmiechu skrywać
Cierpieć w zachwycie.

Z Nią nie zadzieraj. Oberwiesz po głowie.
Wprost Jej nie pytaj.
Prawdy ci nie powie.

(z cichą dedykacją…)

Czytałem ostatnio stron kilka z opisami na gg. Znalazłem tam kilka rymowanek, które niektórzy nadgorliwcy nazywają wierszami. Co tam jakaś na ten przykład Jasnorzewska umie? Mówię wam, takie syfy to każdy umie pisać. Nie sztuka znaleźć dwa wyrazy z taką sama końcówką i nie sztuka liczyć sylaby żeby się zgadzała ilość. Każdy glupi tak umie. Sztuką jest wyrazić siebie, pokazać bolący zakamarek duszy. Precz z rymami i rytmem bo zabijają one prawdziwa sztukę.

A dzisiaj wypiłem trzy kawy a sześciu łyżeczek każda.
Szkoda, że do tego potrzebna jest woda…

:***

terror światła…

Posted in Bez kategorii on luty 9, 2008 by czarnywierzbyplaczikrewupadlegoaniola

Wokół…
mnie złe panowanie jasności
która mnie otacza i wbija
się w bladą mą skórę
parząc

Wokół…
jasność która
mnie nie kocha
bo Miłość i Prawda
umarła już
zabiła ją światłość…

Ale ją obrócę w gruz!!
obrócę w Nicość i
Czerń
niczym młotem jak wazę
grubego bogacza rozbiję

w proch…

pył…

piach…

A potem…
to ja stanę na miejsce
światłości i zapanuje
CZERŃ! …

Czytaj dalej »

upadek…

Posted in Bez kategorii on luty 4, 2008 by czarnywierzbyplaczikrewupadlegoaniola

rozstąpiła się połać
purpurowa
pod niebem pełnym
rozpaczy…

aniołowie łkać rzewnie
na ziemię krwią zbroczoną
poczęli
wołając o łaskę do Śmierci
życie brutalnie odbierającej stworzeniu
wszelkiemu…

bo nie było nadziei
bo nie było wytchnienia
gdyż Bóg skarcony
wszechwładzy swej potęgą
zalał świat cały
deszczem szkarłatnym…

i aniołowie łkali w
zgniłą poduszkę swej nadziei…


motto:
jedynie kamień nie umrze, gdyż nie żył nigdy…

wiersz powstał podczas gdy pani z geografii krzyczała na nas…

deszcz krwi…

Posted in Bez kategorii tagi on luty 3, 2008 by czarnywierzbyplaczikrewupadlegoaniola

Zstąpiły na mnie czarne chmury…

Porywając mnie piorunami wzwyż

i stawiając pośród swoich oparów

w których nie ma Miłości i

Radości

i tam z mych nadgarstków

….trysła krew….

i na ludzi okropnych spadł

czerwony deszcz

i zaczęli zbierać deszczułkę… Czytaj dalej »