Śmierć…

Przybyły czarne chmury
nad dziecko z połamanymi skrzydłami
płakało mocno czerwonymi łzami…
z chmur wyszła ręka
ręka
dłoń
z kości…
wraz z czarnymi kroplami deszczu

pochwyciła dziecię samotne
za resztkę czarnych skrzydeł
walczyło
ale sromotnie przegrało…

Witam bracia mej niedoli na tym złym miejscu. Tym oto wierszem otwieram ten blog, na którym publikować będę PRAWDZIWą mroczną POEZJĘ. Zasieję tu siarczane pola…

Poza tym mam depresję i nienawidzę świata. Rodzice każą mi chodzić do kościoła, ale ja nie pójdę! Zamiast iść siadam puszczam sobie stary, dobry Nightwish i piszę wiersze albo wycinam sobie odwrócone krzyże.

Do następnego razu…

Idę płakać na swym losem;(

Odpowiedzi: 2 do “Śmierć…”

  1. Ej! ta czacha za bardzo nawiązuje do Szekspira! Tak się nie robi :P
    Poza tym, masz talent i charakter :******

  2. punky-gothic-girl Powiedział/a:

    Nienawidze swojego zycia.wszystko czego sie dotkne sie sypie…Wczoraj wziełam kwas…

    Popiłam to wodka z boszki i wydawało mi sie ze umieram. Szłam ulica od brzegu do brzegu. Potem byłam na cmentarzu. Zazdrościłam tym kościstym szczęściarzom. Nie muszą oglądać tych obleśnych latarni czarnego nieba, nie muszą sie ciąć, ani iść tym syfiastym chodnikiem i patrzeć na pierdolone drzewa bez lisci.

    To przez ciebie ukochany. Te trzy godziny przez które miałęś wyłączony telefon to wieki. Nie umiałam tego wytrzymać. Rozumiesz, musiałam uciec się do kwasu…

    Wzięłam też tępe nożyczki i tak sobie nimi po ręce pojechałam, że mam dodatkowo cholerne zakwasy. Krew się lała strasznie, a jeszcze za to, ze się pocięłam, znowu, a obiecałam ci, że już tego nie zrobię, spryskałam perfumami świeżo pocięte rany.

    Nie wyłączaj telefonu przez tą swoją różową idiotkę…
    Cieszę sie, że moze kiedyś to przeczytasz moj książe… kocham Cię.

Dodaj komentarz